zamknij tą reklamę

Czy polubiłeś nas już na facebook?

Aktualność - Powrót do podstrony Aktualności

Publikacja: 31-07-2016 17:07

Działania służb ratunkowych w trakcie Światowych Dni Młodzieży

Czas na podsumowanie zabezpieczenia Światowych Dni Młodzieży, jego mocnych strona jak i problemów na jakie natrafili ratownicy. Biorąc pod uwagę skale imprezy i zdobyte doświadczenie, wszystkie te informacje mają bezcenną wartość. Czas ŚDM to był bardzo gorący okres dla służb. Najmocniej obciążenie pracą odczuły służby odpowiadające za bezpieczeństwo pielgrzymów w szczególności policja i służby bezpieczeństwa, na drugim miejscu uplasowało się ratownictwo medyczne które z każdym kolejnym dniem miało więcej pracy. Informacje zawarte w prasie są raczej lakoniczne. Jak faktycznie wyglądały te gorące dni w Krakowie opiszemy więc w tym artykule. Za zabezpieczenie medyczne odpowiadały 133 Zespoły zabezpieczające z kraju i Europy oraz 166 Zespołów Państwowego Ratownictwa Medycznego z całej Polski. 

Przydzielono im różne funkcje:

- zabezpieczenie „VIP”,

- zabezpieczenie poszczególnych wydarzeń,

- wsparcie działań małopolskiego Państwowego Ratownictwa Medycznego.


Działania zespołów uzupełniało:

- 5 zespołów Lotniczego Pogotowia Ratunkowego (ratownik 6, 106, 206, 306, 406) stacjonujących na lotnisku w Czyżynach i Balicach,

- 20 ambulansów wojskowych,

- 3 zespoły "TRIAGE"


Imprezy stacjonarne oparte były na 17 namiotach szpitalnych w skład których wchodził personel różnych instytucji: krakowskich szpitalach, maltańskiej służby medycznej, straży pożarnej. Do szpitali pacjentów transportowało ponad 500 patroli ratowników udzielających Pierwszej Pomocy i Kwalifikowanej Pierwszej Pomocy (harcerze, ratownicy PCK, ratownicy Malty, strażacy itd.). Całość uzupełniało około 100 punktów medycznych i 17 patroli na quadach uzupełniających działania patroli pieszych. Działania koordynował sztab oraz 24 dyspozytorów pracujących w skoncentrowanych dyspozytorniach w Krakowie i Tarnowie a na wypadek zdarzenia o charakterze masowym powołano do życia trzy zespoły odpowiadające za triage poszkodowanych. Przed krakowskimi szpitalami przygotowano ciągi dekontaminacyjne i wzmocniono obsadę Szpitalnych Oddziałów Ratunkowych.

Wzmożoną pracę zarejestrowały Zespoły Ratownictwa Medycznego jeszcze przed przybyciem zespołów zabezpieczających. Coraz częściej zaczęły one spotykać się z przybywającymi na uroczystości pielgrzymami. Bez wątpienia dla zespołów z poza Krakowa problemy sprawiało zapoznanie się z topografią rejonów w których operują lub sposobem organizacji ruchu w poszczególnych miejscach. Im później zespół docierał na miejsce tym mniej czasu było na poznanie tych istotnych informacji.


W pierwszych dniach uwaga służb skupiona była głównie na okolicach centrum Krakowa i Błoniach. W tych dniach jeszcze przed przybyciem dodatkowych zespołów nie wpisanych w małopolski system PRM zdecydowano o uruchomieniu wszystkich rezerw Krakowskiego Pogotowia Ratunkowego. W ostatnich dniach największe obciążenie pracą przypadło na rejony Wieliczki z Kampusem Misericordiae znajdującym się na Brzegach, w tym okresie zarejestrowano na terenie Brzegów ponad 900 interwencji.

 

Wyjazd Papieża nie oznaczał końca pracy. Dzień później odbyła się bowiem kolejna msza pielgrzymów na brzegach która przebiegła stosunkowo spokojnie.

W trakcie ŚDM doszło do jednego incydentu co do którego wstępnie założono że może mieć charakter zdarzenia mnogiego/masowego jednak na miejscu zdarzenia przypuszczenia nie potwierdziły się. Tym incydentem było awaryjnym zatrzymaniu pociągu w Węgrzcach Wielkich koło Wieliczki.

Największym obciążeniem dla ratownictwa medycznego były omdlenia będące następstwem przebywania w tłumie i działania słońca na kolejnej pozycji uplasowały się urazy. Nie brakowało też „rutynowych” interwencji takich jak udary lub ostre zespoły wieńcowe. W trakcie ŚDM doszło do jednego incydentu co do którego wstępnie założono że może mieć charakter zdarzenia mnogiego/masowego jednak na miejscu zdarzenia przypuszczenia nie potwierdziły się.

Zespołom Lotniczego Pogotowia Ratunkowego dzięki zapewnieniu większej liczby śmigłowców, dyżury w trakcie ŚDM przebiegały stosunkowo spokojnie.

Warto w tym miejscu podziękować wszystkim przybyłym strażakom, ratownikom medycznym, lekarzom, pielęgniarkom, ratownikom takich instytucji jak Malta, PCK, GOPR, ZHP, ZHR  itd. za pomoc przy tak wielkiej imprezie. 

A o tym na jakie problemy natrafiły same zespoły zabezpieczające to w komentarzu przesłanym do nas zamieścił jeden z internautów. Cytujemy wypowiedź ponieważ zawiera wiele ciekawych informacji i bez wątpienia będzie wartościowym źródłem wiedzy dla osób odpowiadających za zabezpieczenie dużych, plenerowych wydarzeń w przyszłości. Sam autor komentarza pisze że "organizacja tego wydarzenia to wielki wyczyn" warto więc wysłuchać jego relacji:    


"Jako osoba, która pracowała na miejscu podczas całości ŚDM 2016, chciałbym dodać kilka uwag i przemyśleń do artykułu, i tak:


1. Nie zapewniono oddzielnych dróg ewakuacji/dojazdowych dla służby, w tym głównie dla ZRMów. Przebijanie się zespołów traktami którymi przemieszczali się pielgrzymi, była niezwykle ciężka i czasochłonna, tym bardziej, że na drogach na teren Campusu Misericordiea w Brzegach było mnóstwo wąskich gardeł. Czasami ambulanse stawały, gdyż poruszanie się było nie możliwe - ze względu na tłum, tudzież grząski grunt. Wąskie drogi utrudniały albo uniemożliwiały zawracanie ambulansów spod punktów medycznych i namiotów szpitalnych.


2. Brak przeszkolenia przyjezdnych zespołów ZRM z topografii miasta i okolic oraz dojazdu do szpitali (te jak ocenia super przygotowane), oraz mało czytelne mapy miejsc zabezpieczeń i dróg dojazdowych przekazane przez KPR. 


3. Namioty szpitalne nie były klimatyzowane, ogrodzone i nie posiadały swoich toalet. Sam chłód klimatyzacji zdecydowanie zmniejszyłby ilość pacjentów wywożonych do szpitali. Namioty wypożyczone przez wojsko, jak dowiedziałem się od pewnego dowódcy będącego na miejscu miały taką możliwość, i są wyposażone w specjalne urządzenia i rękawy, ale nikt o to wojska nie prosił. Brak ogrodzenia wokół namiotów szpitalnych powodował, że tłum napierał na takowy i tylko pomysłowość i zaradność personelu doprowadziła do stworzenia prowizorycznych barier odgradzających. Co więcej, o ile na Błoniach każdy namiot szpitalny miał tzw. TOI TOI'a o tyle w Brzegach nie. Nie ma więc komfortu i dla personelu i dla pacjentów, którzy często po toczeniu płynów musieli być przenoszeni przez personel do toalet znajdujących się od namiotów od kilkudziesięciu do kilkuset metrów. W nawale pracy nie raz zdarzało się też, gdy personel namiotu szpitalnego prosił nas o udostępnienie karetki, aby mogli wysikać się w spokoju do butelki.


4. Brak odpowiedniego socjalu i ciężka eksploatacja, a także nieproporcjonalność zadań dla służb medycznych to kolejny ważny problem. O ile strażacy, policja i wojsko mieli niezłe warunki zważywszy na okoliczności, no może prócz policyjnego jedzenia, o tyle ZRMy traktowane były jak piąte koło u wozu. Zakwaterowanie w 30 osobowym pokoju w koszarach nie jest szczególnie komfortowe, zważywszy na fakt, iż następnego dnia pewnie przez 19 albo i więcej godzin mamy wykonywać swe zadania, a o błąd w zmęczeniu nie trudno. I dopiero po interwencjach zamieniono owe hale na "mniejsze", 10 osobowe pokoje. Jedzenie wojskowe, które zapewniano należy pochwalić. Jednak, co ciekawe, dysproporcje w czasie pracy zespołów były ogromne - jedne pracowały 4h dziennie, inne czasami po 24 a nawet 38h! W tych 38h bez możliwości zjazd i załatwieniu podstawowych potrzeb jak kąpiel (praca w upale), wyżywienia, nie mówiąc o noclegu. Każdy radził sobie wszak jak mógł: jeden spał na noszach, drugi na desce, inny na siedzeniach i rozłożonym pomiędzy nimi KEDzie. Oczywiście zawsze zapewniano nas, że aprowizacja dojedzie... ale nigdy nie docierała... Myślę, że można było racjonalniej wykorzystywać zespoły, tak jak czyniła to policja, wojsko i PSP. Dopiero 30 lipca po wielu skargach coś drgnęło w sztabie, który zauważył, że po drugiej stronie Motorolli i telefonu tez jest człowiek - brudny, głodny, zmęczony i niewyspany. Co mnie także ubodło, to że nie było po całym zabezpieczeniu żadnego dużego spotkania dla służb medycznych, aby nam podziękować. Czasami indywidualne gratulacje, jednak większość odjeżdżała do domu z pustką.


5. Co do owego jednego incydentu o charakterze masowym/mnogim i katastrofy... o wielu rzeczach w mediach się nie mówi i niech tak pozostanie...


6. DZIĘKUJĘ ludziom, którzy tam pracowali za ich wytrwanie, pasje, walkę i odwagę. Dziękuję wszystkim medykom (wszelkiej maści), ale także policjantom, żołnierzom i strażakom, bo gdyby nie oni to legło by w gruzach, tak zaś pokazane zostało, iż Polska potrafi zrobić ŚDM z klasą! Same komentarze uczestników mówią same za siebie. Przytoczę tu tylko słowa jednej z moich pacjentek z USA, która stwierdziła, że myślała iż jedzie do dyktatury w jakiejś dziczy, a tu spotkała największą cywilizacje i najlepszą organizację ŚDM ze wszystkich 6 na których była.


7. Organizacja tego to był wyczyn. DZIĘKUJĘ tym, którzy tworzyli plany, dysponowali, zarządzali. Chwała im za to. Może nie wszystko wyszło perfekcyjnie, nie wszystko dało się przewidzieć, w zmęczeniu nie wszystko dało się zauważyć i uniknąć błędów. Ale chwała im za ciężką pracę oraz wyrzeczenia."

Śledź nasz profil facebook by mieć dostęp do innych ciekawych informacji: https://www.facebook.com/ratuj.edu